Palenie kozy - przypadek, który stał się tradycją

  1. 1.12.2016
  2. Redakcja Kobieta.wp.pl

Przypadek też może zapoczątkować tradycję, nawet taką bożonarodzeniową. Dokładnie tak stało się w Szwecji, gdzie pożar zapoczątkował tradycję palenia kozy.

Bożonarodzeniowy koziołek to typowo szwedzka ozdoba świąteczna. Koziołka wykonuje się najczęściej ze słomy. Jest to najstarszy ze szwedzkich symboli bożonarodzeniowych, wywodzi się najprawdopodobniej od średniowiecznego diabła, postaci, która występowała w organizowanych przez szkoły Mikołajkowych maskaradach. Później jego udziałem stała się główna rola w zabawnym minidramacie bożonarodzeniowym, odgrywanym przez młodzież na podwórkach, żeby uzbierać trochę jadła i napojów na potańcówki. W wieku XVIII koziołek rozdawał prezenty w wigilijny wieczór, a od przeszło stu lat, odkąd zaczął się tym zajmować jultomten, jest już tylko świąteczną ozdobą.

W Polsce, np. na rynkach miast, ubiera się przed świętami olbrzymie choinki. W szwedzkim mieście Gavle zwykło się na święta budować wielką słomianą kozę, którą w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia należy podpalić. Skąd ten dziwny pomysł? Narodził się on w roku 1966, przez zupełny przypadek. Pewien szwedzki architekt wybudował naprawdę duża kozę, którą ustawił w centrum miasta. Koza prawie w całości była zrobiona ze słomy, pięknie prezentowała się na tle ośnieżonego miasta, jednak jego mieszkańcy niezbyt długo cieszyli się tym widokiem. W okolicy Nowego Roku ktoś zaprószył ogień, w wyniku czego koza doszczętnie spłonęła. Od tego czasu, aż do dziś, słomianą, wielką kozę spala się w Szwecji w okresie świątecznym.

Udostępnij Tweetnij Wykop