Święta na odległość

  1. 23.12.2016

Siostra Immakulata Urszula Faustynowicz ze Zgromadzenia Sióstr Św. Michała Archanioła wyjątkowo, ze względu na problemy zdrowotne, tegoroczne święta spędza w Polsce - pierwszy raz od 27 lat.

W 1989 roku wyjechała na misję w Kamerunie. Ojczyznę odwiedza, i owszem, ale w czasie wakacji, kiedy jej podopieczni z miejscowości Nguelemendouka mają czas wolny od szkoły. Od lat więc nie posmakowała tradycyjnej polskiej Wigilii. - Na początku bardzo mi się tęskniło za śniegiem. I za świętami, wspólnym śpiewaniem kolęd, wyjątkową atmosferą, ta nostalgia pozostaje na zawsze. Choć po tylu latach mocno się wchodzi w afrykański świat, to przecież wciąż jestem Polką, tęsknię za wszystkim, co tu zostało - mówi s. Immakulata.

Skąd więc powołanie i dlaczego niemal na drugim końcu świata? - Pochodzę z Podlasia, z dość bogatego domu, niczego nam nigdy nie brakowało. Wręcz przeciwnie, do pracy do rodziców przychodzili różni ludzie, rodzice też wspierali okolicznych mieszkańców, a ja zawsze pytałam, dlaczego są biedni i bogaci, nie mogłam tego zrozumieć. I już w dzieciństwie postanowiłam, że chcę pomagać najbiedniejszym - wyjaśnia misjonarka. Sama w zgromadzeniu usilnie zabiegała, żeby ją wysłać na misję; w końcu, u schyłku komuny, udało się. Po kilku miesiącach nauki języka we Francji w 1990 roku trafiła do Kamerunu.

- Nie zdawałam sobie wtedy sprawy, że to jest wielkie rozstanie z rodziną, to było na drugim planie, na pierwszym wciąż była modlitwa za biednych i misja. A rodzice bardzo moje wstąpienie do klasztoru przeżywali. Ale gdy wyjeżdżałam na misję, usłyszałam od nich bardzo dojrzałe słowa: "dziecko, nie należysz już do nas, należysz do kościoła".

Nostalgia, tęsknota wręcz, dopadały ją zwłaszcza w okresie Świąt Bożego Narodzenia. - Dziwne było to, że nie ma śniegu, brakowało mi tradycyjnych potraw wigilijnych - mówi siostra Immakulata. I wyjaśnia, że w latach 90. w Kamerunie nie było jeszcze wtedy żadnych tradycji świątecznych, to michalitki je wprowadzały: przygotowywały z dziećmi jasełka, rozdawały tuż przed świętami worki ryżu i ryby w puszkach, co tylko udało im się kupić w stolicy, robiły choinki z liści bananowców, razem ze swoimi podopiecznymi - dziećmi z najbiedniejszych rodzin i sierotami - kleiły kolorowe łańcuchy z bibuły, wreszcie wyprawiały ucztę dla najuboższych. Dziś, opowiadając o afrykańskiej wieczerzy wigilijnej, wylicza: - O serze białym i uszkach nie ma mowy, o śledziach też, choć inne ryby są, bo ludzie trudnią się połowem. A mak to zawsze przywozimy, jak wracamy z Polski, żeby chociaż makownik zrobić.

Choć wciąż, szczególnie w czasie świąt, misjonarka tęskni za Polską, przyznaje, że obecnie dystans się znacznie skrócił, więc i ciężar tej tęsknoty nieco zelżał - na listy od bliskich i kartki świąteczne nie czeka się już całymi miesiącami, przesyłane z Polski opłatki już nie przychodzą wypłowiałe i posklejane po nieraz półrocznej (albo i dłuższej) podróży. I przede wszystkim można zadzwonić, wysłać maila, skontaktować się przez któryś z komunikatorów internetowych. Choć nie bez problemów. - Główny agregat, który dostarcza prąd do naszej miejscowości, jest 200 kilometrów od nas, w stolicy. W porze suszy bardzo często padają drzewa uszkadzając linie i długo trwa, zanim ktoś się tym zajmie. Albo dostawa paliwa nie przychodzi na czas i wtedy prądu w ogóle by nie było, gdyby nie to, że mamy własny agregat, ale prąd włączamy dwa razy dziennie, na trzy godziny rano i trzy wieczorem. Wtedy można podłączyć się do internetu, porozumieć się ze światem.

Z okazji świąt s. Immakulata chciałaby, żeby w sobie ludzie, zwłaszcza młodzi, wzbudzili ducha wdzięczności. - Polska jest cywilizowanym krajem, w środku Europy, to już naprawdę wielkie szczęście, bo to, co dla nas jest codziennością, do czego przywykliśmy i czego nie doceniamy, jak choćby dostęp do wody pitnej i higieny, w krajach Trzeciego Świata jest wciąż wielkim skarbem. Ale i w Polsce jest mnóstwo biedy, więc rozejrzyjmy się dookoła i jeśli nie możemy w żaden sposób pomóc, chociaż wspomnijmy w myślach tych, którzy mają mniej od nas.

Aneta Wawrzyńczak

Udostępnij Tweetnij Wykop