Jak długo można przechowywać świąteczne potrawy?

  1. 15.12.2016
  2. Redakcja Kobieta WP

Podziwiamy osoby, które potrafią tak zaplanować przygotowanie potraw (a tym samym zaoszczędzić czas i pieniądze), że wszystkie znikną w ciągu trzech świątecznych dni. W większości domów po świętach zostaje mnóstwo jedzenia. Jak długo można je przechowywać, aby nie doprowadzić do zatrucia?

Najkrótszy termin przydatności do spożycia mają wszelkiego rodzaju sałatki, zwłaszcza te z majonezem. Tradycyjna polska sałatka jarzynowa i inne wytrzymają w lodówce najwyżej trzy dni. Późniejsze jej spożywanie wiąże się już z ryzykiem.

Nieco dłużej, bo do tygodnia wytrzymają potrawy kwaśne, na bazie kiszonej kapusty oraz barszcz, a także przetworzone ryby. Oczywiście we wszystkich przypadkach, potrawy przechowujemy w lodówce.

Niektóre przysmaki, takie mięsa czy wędliny z powodzeniem można zamrozić – uprzednio pakując je w woreczki.

Świąteczne ciasta, te z kremem czy śmietaną, powinny zniknąć z lodówki maksymalnie po trzech dniach. Jednak te suche, biszkoptowe czy drożdżowe z powodzeniem wytrzymają po zamrożeniu wiele tygodni.

Oto wyszczególnienie terminów spożycia najpopularniejszych wigilijnych potraw:

Pierogi z kapustą i grzybami - w lodówce można je przechowywać maks. 4 dni, potem najlepiej polać je olejem, aby się nie sklejały i zamrozić.

Kapusta z grzybami - w lodówce wytrzyma tydzień, warto wiedzieć, że bardzo dobrze nadaje się do mrożenia. Zamiast tego można ją także wykorzystać do kulebiaka, zapiekanki czy pasztecików.

Bigos - im starszy, tym smaczniejszy. To powiedzenie rzeczywiście jest prawdą i dotyczy również bigosu, który zamrozimy. Bigos spasteryzowany w słoikach, wytrzyma w lodówce lub chłodnej spiżarce nawet 3 miesiące. Jeśli zamrozimy go (mrozimy w woreczkach, nie w słoikach) – będzie dobry do jedzenia nawet po pół roku.

Świąteczne potrawy, przechowywane osobno w szczelnie zamkniętych pojemnikach w lodówce bądź zamrożone w plastikowych woreczkach, wytrzymują dość długo. Warto jednak obserwować, czy na danym produkcie nie pojawiła się pleść. Jeśli zaatakowała choćby minimalną jego część – całość trzeba wyrzucić. Z pleśnią nie ma żartów – nie jest ona tylko kwestią estetyki, nie wystarczy wyrzucić zajętego nią elementu. Zawiera ona bowiem bardzo silne związki, które przenikają do całej potrawy i mogą nie tylko wywołać zatrucie, ale również przyczyniać się do powstawania nowotworów.

Udostępnij Tweetnij Wykop