Najpiękniejszy prezent na święta - historie kobiet, które urodziły w Boże Narodzenie

  1. 16.12.2016

Narodziny dziecka w Boże Narodzenie to najlepszy prezent świąteczny. Karina urodziła się niecałe dwa tygodnie po wprowadzeniu stanu wojennego – 25 grudnia 1981 roku. Jej mama – Ola, wspomina, jak jechała karetką przez opustoszałe i zaśnieżone miasto i jak jej córka została miss oddziału.

- Karina była moim pierwszym dzieckiem. Kiedy jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia pojawił się ból, poprosiłam męża, żeby zadzwonił po pogotowie.
I to był dopiero numer – mąż musiał wyjść z domu po godzinie milicyjnej, żeby znaleźć telefon i wezwać karetkę. Patrole chodziły po ulicach. Z tego, co pamiętam, naraził się późnym wyjściem i nawet oberwał pałką – opowiada Ola.
Ola do końca życia nie zapomni przejazdu karetką z Sopotu do Gdyni Redłowa (w Sopocie nie ma szpitala – przyp. red.). - Godzina milicyjna, opustoszałe ulice i wszędzie śnieżne zaspy. Po drogach nie jeździł żaden pług. Miasto wymarło, to był niewiarygodny widok. Po drodze zabraliśmy jeszcze pobitą kobietę z interwencji – opowiada Ola.

W gdyńskim szpitalu trafiła na oddział patologii ciąży. Dlaczego urodziła akurat 25 grudnia? Odpowiedź jest prosta. - Miałam zaprzyjaźnionego lekarza, który dał mi do wyboru dwie daty: 25 grudnia i 31 grudnia, akurat wtedy dyżurował. "Do końca roku już nie wytrzymam, wybieram pierwszy dzień świąt" – powiedziała mu Ola.
W dniu zaplanowanego porodu dostała specjalne zastrzyki, ale nie przyniosły spodziewanych efektów. Później podano jej kroplówki na wywołanie skurczy.
- W trakcie drugiej kroplówki modliłam się o to, żeby pojawiły się pierwsze bóle – mówi. - W końcu się zaczęło i po godzinie 23 urodziła się Karinka! Lekarz dziwił się, że nawet nie krzyczałam - wspomina.
Do końca niespodzianką była dla niej płeć dziecka. - Przecież wtedy nie było takiej możliwości na USG – śmieje się.

Karina była zdrowa i ważyła ponad cztery kilogramy. - Ogłoszono ją miss oddziału – wspomina dziś Ola.
Nie pamięta, żeby ktoś w szczególny sposób celebrował święta w szpitalu.
- Przecież to był stan wojenny, nierzadko walka o przetrwanie, pieluchy na kartki, komitety kolejkowe pod sklepami mięsnymi – opowiada.
Karina ma młodszego brata - Roberta, ale on wybrał inny termin i urodził się w październiku. A urodziny Kariny zaczynają obchodzić co roku już w Wigilię po północy.

Patrycja termin porodu miała wyznaczony na 4 stycznia, jednak 25 grudnia rano wiedziała, że jej mała Ania już się spieszy. To była jej druga ciąża, więc od razu rozpoznała sygnały. - Wstaliśmy od stołu, przeprosiliśmy rodzinę i prosto ze świątecznego śniadania pojechaliśmy z mężem do szpitala – wspomina Patrycja.
– Mimo że na oddziale było mniej personelu i musiałam czekać na to, by ktoś się mną zajął i zaopiekował, sam poród wspominam cudownie. Ta data miała dla mnie bardzo ważny i symboliczny wymiar. Jesteśmy wierzący i radowałam się, że właśnie w Boże Narodzenie doświadczam z mężem cudu narodzin – dodaje.
Ania urodziła się po południu, miała 9 punktów w skali Apgar. Każde jej kolejne urodziny są dla rodziny Patrycji magiczne. - Uczymy ją, że tradycje są bardzo ważne, zabieramy ją na pasterkę, pokazujemy jej żywą szopkę. Na razie jeszcze nic nie pojmuje i najbardziej interesuje ją ogon osiołka, ale wierzę, że niebawem będzie przeżywała z nami ten wyjątkowy czas w roku – mówi Patrycja.

Z kolei Kubuś z Lublina też świętuje urodziny 25 grudnia, choć na razie miał dopiero cztery kinderbale. - Do szpitala trafiłam dzień wcześniej, czyli w Wigilię. Poród wspominam do dziś, było rewelacyjnie, wcale nie narzekałam na brak opieki. Położna siedziała ze mną na porodówce – wspomina mama chłopca.
- Cały czas cierpliwie odpowiadała na moje pytania i naprawdę nie pamiętam chwili, żebym została sama na porodówce – przyznaje.

Dodajmy, że również gwiazdy dostają takie najpiękniejsze prezenty. Wokalistka Alanis Morissette urodziła synka w wigilię 2010 roku. W późniejszych wywiadach przyznała, że było to najważniejsze wydarzenie w jej życiu.

Udostępnij Tweetnij Wykop