Świąteczny czas nie jest wolny od mitów i przesądów

  1. 21.12.2016
  2. WP Kobieta

Boże Narodzenie – czas przyjścia na ten świat Jezusa Chrystusa – obrósł przez ponad dwa tysiące lat licznymi luźno bądź wcale nie związanymi z religią zwyczajami, wróżbami, przesądami i mitami. Przypominamy niektóre z nich – te, które zrodziły się w Polsce.

Według dawnych przesądów w Boże Narodzenie nie należało polować, gdyż myśliwemu groziło to nieszczęśliwym wypadkiem. Z podobnego powodu zakazana była praca w gospodarstwie, a nawet zwykłe szycie. To ostatnie grozić miało ślepotą. Kto dzisiaj w to wierzy?

Do tej pory zachował się natomiast zwyczaj (przesąd?) trzymania w portfelu łusek wigilijnego karpia, co miało zapewnić pomyślność finansową w zbliżającym się roku.

Z Wigilią związane były także liczne prognozy meteorologiczne. Przykładowo, deszcz tego dnia miał zwiastować wyjątkowo surową zimę, a mróz – szybkie jej pożegnanie. Jasny, pogodny dzień zapowiadał zaś… urodzaj na kurze jaja, a zamglone niebo – obfitość mleka.

24 grudnia nie należało sprzeczać się, kłócić i płakać, gdyż inaczej niezgoda i swary miały gościć w domuprzez cały rok. Recepta na szczęście na następne 12 miesięcy także była dość prosta. Wystarczyło wykąpać się w Wigilię rano w zimnej wodzie. Zdrowie można było zapewnić sobie spożyciem czosnku, a pełny żołądek w zbliżającym się nowym roku – zjedzeniem kromki chleba maczanej w miodzie z odrobiną wódki.

Ze zdrowiem związanych jest wiele wigilijnych przesądów. Tego dnia należało na siebie chuchać i dmuchać. Choroba lub skaleczenie mogły oznaczać długotrwałe, wielomiesięczne problemy zdrowotne.

Należało także uważać na sprzęty domowe, a zwłaszcza lustra. Pęknięcie ich w Wigilię lub Boże Narodzenie było złym znakiem. Nieszczęściu można było jednak zaradzić. Wystarczyło tylko zbite lustro posklejać, zawinąć w ręcznik i wyrzucić.

Wigilia była bardzo pracowitym dniem dla panien na wydaniu. W trakcie wypełniania swoich obowiązków musiały one wystrzegać się na przykład wymiatania śmieci w kierunku drzwi. Według przesądu mogło to bowiem odstraszyć kawalerów zainteresowanych ożenkiem.

Pannie, która chciała się przekonać, czy zakocha się w nowym roku, radzono zjeść jabłko i policzyć pestki. Jeżeli ich liczba była parzysta, panna z pewnością miała znaleźć swoją sympatię. Innym sposobem na przekonanie się o tym, czy tak się rzeczywiście stanie, było wróżenie z kutii.
Wystarczyło tylko nabrać pełną łyżkę tego słodkiego dania i rzucić je silnie do góry. Gdy ziarna przywarły do suftu, dziewczyna mogła się cieszyć. Gdy spadły, mogła spróbować ponownie tej wróżby, ale dopiero… za rok.

Bardziej rozpowszechnionym zwyczajem dotyczącym tego samego problemu było głośne zawołanie na dworze po wigilijnej wieczerzy swojego imienia. Z tej strony, z której odpowiedziało echo, miał przyjść przyszły mąż.

Jednak nie tylko panny na wydaniu miały w Wigilię swoje przesądy i wróżby. Właściciele przydomowych ogródków chcący pozbyć się z nich kretów powinni byli przed wieczerzą położyć pod stołem przedmiot z żelaza.

Wigilia i Boże Narodzenie stanowiły czas, w którym należało szczególnie pamiętać o zmarłych krewnych. Warto było zapalić ku ich pamięci świecę, za co rewanżowali się pomocą w całym nadchodzącym roku.

Wszyscy wiemy, że spotkanie kominiarza zapewnia powodzenie (o ile nie zapomnimy natychmiast złapać się za guzik), ale czy wielu słyszało, że podobny skutek miało przynieść zobaczenie w Boże Narodzenie garbatego człowieka? Warunkiem, by los był dla nas szczęśliwy, było jednak dotknięcie jego garbu choć jednym palcem.

Udostępnij Tweetnij Wykop